wtorek, 7 lutego 2017

Wycieczka

Dlaczego warto czasem wyjechać gdzieś swoim samochodem?

O swoje auto powinniśmy dbać żeby służyło nam jak najdłużej. Dlatego też co jakiś czas powinniśmy autko przedmuchać, żeby nie gromadziły się w silniku niepotrzebne osady.

Dlatego też czasem powinniśmy swoim samochodem pojeździć trochę po autostradzie ze stałą prędkością. Powinno to pokazać jak bardzo zmęczony życiem jest nasz pojazd. Możemy wtedy posłuchać co go boli, czemu należało by się przyjrzeć trochę lepiej, a co trzeba niedługo wymienić. Z drugiej strony niekoniecznie musi to być autostrada, ponieważ im więcej dziur na naszej trasie, tym więcej usłyszymy dźwięków dochodzących z zawieszenia :D



Dzień z życia z Mercedesem A150 2giej generacji...

W ciągu ostatnich 24 godzin spędziłem w tym aucie ok 7h. Zrobiłem w tym czasie 500km i cóż mogę powiedzieć. Ostatnio po takim dystansie miałem lepsze zdanie o moim samochodzie. Już po 1h hamulce zaczęły piszczeć przez cały czas, nawet jak ich nie używałem(możliwe że brud dostał się pomiędzy tarcze a klocki) co było niemożebnie denerwujące. Tak samo jak piski z nawiewów. Chyba sprężarka od klimatyzacji się kończy, a przynajmniej tak sądzę, bo rok temu w zimie też piszczało. Mam nadzieję że to coś innego, mniej kapitałochłonnego :P Dzięki tej wycieczce dowiedziałem się też że tylne amortyzatory i sprężyny wymagają bliższego przyjrzenia się. Takich hałasów dawno nie słyszałem. Ciężko to opisać...

Auto myłem tuż przed wyjazdem, a po powrocie wygląda tak:


Chyba nie opłaca się myć auta zimą, chociaż głupio i dziwnie mi się jeździ brudnym autem. Zawsze dbam o jego wygląd, bo miło się jeździ czyściutkim samochodem. Swoją drogą bardzo lubię czyścić samochody. Widać wtedy jakiś sens i pożytek z takiej pracy.

Zachęcam Was do podróżowania przynajmniej kilka razy w roku swoim samochodem gdzieś dalej niż 50km w jedną stronę. Jako że zbliżają się walentynki, to zróbcie prezent swojej drugiej połówce i zabierzcie ją gdzieś w ładne miejsce. I pamiętajcie że to zawsze droga do celu jest najciekawsza :D

niedziela, 5 lutego 2017

Grosz do grosza...

Tanie auta dają dużo frajdy. Nie są super szybkie, ani wygodne, ani dobrze wyposażone ale coś w nich jest. Nie, nie jest to ruda ;) W tanich samochodach nie trzeba martwić się o progi zwalniające, o krawężniki czy dziury. Części są tanie jak barszcz, naprawy też, więc nie boli nas kieszeń kiedy np. wahacze pójdą albo amortyzatory. Nawet wymiana silnika nie jest czymś strasznym. Szyba pękła? Na złomie na pewno jest ich pełno. Wgniecione drzwi? To nie problem. 5 minut w sieci i mamy używane w dobrym stanie :D Spalanie? Przy małym silniku nie ma spalania, bo 5-6 litrów na 100km to nic. Jeżeli to też jest za dużo, można dołożyć gaz i pokonywać 100km za cenę paczki ruskich papierosów. Tanie auta, którymi poruszamy się codziennie pozwalają nam oszczędzać pieniądze na wymarzone 4 kółka.

Wszystkie auta użytkowane w firmach lub pizzeriach, kebabach, restauracjach są tanie, z instalacją gazową oraz nie są w dobrym stanie. Przez ostatnie dwa dni, spędziłem ok 23 godzin w Pandzie 2, 1.1 54km(88Nm). Nie miała zamków, gałki zmiany biegów, klamki na drzwiach kierowcy, 3/4 plastików we wnętrzu, gniazdko zapalniczki było zdemolowane, wahacze były do wymiany, amortyzatory, hamulec ręczny(nie było go wcale). Nie miał radia, więc silniczek było słychać powyżej 50km/h. Pomimo gazu całkiem przyjemnie pracował. Braki uzupełniał charakterek tego samochodziku. Tak zadziornego autka nigdy chyba nie prowadziłem. Potrafił wjechać wszędzie, mogłem go zostawiać otwartego, z otwartymi szybami. Często silnik podpowiadał żeby jechać szybciej, i wyprzedzać wszystko :P Tylko że z taką ilością koni... Cóż, było ciężko. Jednakże zauważyłem że całkiem przyjemnie się tym jeździło. Największym minusem było właśnie to, że gdy nie zostawiałem opuszczonej szyby od strony kierowcy, to swoje drzwi musiałem otwierać od strony pasażera. Sądzę że kursanci na prawo jazdy powinni mieć ok. 4-5h jazdy właśnie takimi tanimi, nie zadbanymi samochodami, albo takimi które sprawią większe trudności. Dzięki czemuś takiemu prawdopodobnie jeździli by lepiej, a przynajmniej nie narzekali by na nowsze autka.

Czasami nie szukamy auta do zajeżdżenia a czegoś pomiędzy. Złotego środka pomiędzy tanim autem a wygodnym autem, czasami dochodzi do tego mocny silnik i luksusowe wnętrze. Dlatego powstał ten blog. Prezentuję auta dobre do codziennego użytkowania przy nie wygórowanych kosztach, a zarazem inne niż ogólnie uważane za "dobre". Wiem że powszechnie uważa się iż Francuz gorszy i ciągle się psuje...

ALE

Wystarczy się rozejrzeć po motoryzacyjnych forach. 90% postów o tym że coś się zepsuło i jak to naprawić dotyczy Niemieckich maszyn. Oczywiście zdarzają się wyjątki, a stereotypy się skądś wzięły... Stereotyp o kultowym już w Polsce 1.9 TDI(że się nie psuje i jest najlepszy) to niestety, albo stety, jest już nieaktualny. Te silniki w 99% przypadków mają ponad 600 tysięcy kilometrów faktycznego przebiegu... Nie ma niczego niezawodnego zawsze. W każdym przypadku coś kiedyś musi się zepsuć. Dlatego też nie warto faworyzować jednego kosztem drugiego. Trzeba eksperymentować i wybierać według siebie, a nie według innych...

Co Wy o tym sądzicie?
Kolejny post niebawem :D

piątek, 3 lutego 2017

Czas podsumować Getto

Getz prawdopodobnie został zaprojektowany do jazdy w ok 70% po mieście i resztę po trasach pozamiejskich, ponieważ tylko taki sens ma zakup tego małego Hyundaia. Co prawda sam bym go sobie nie kupił, bo za takie pieniądze można mieć coś lepszego, ale jeżeli ktoś chce auta niezawodnego i niezajeżdżonego, to z czystym sumieniem mogę Getto polecić. Jest wyjątkowy w pewien sposób. Przy praktycznie każdym aucie używanym trzeba coś naprawiać, albo się zastanawiać za ile coś padnie. W Getzie też ma prawo coś się zużyć, przecież to auto ma prawie 10 lat... Jednakże szansa na to nie jest duża, praktycznie znikoma, chyba że ktoś sypał żwiru do wlewu oleju i do baku wlewał kwas solny... Wtedy faktycznie trzeba by się nastawiać na jakieś naprawy. Ważną zaletą Getza jest to, że jest jak auto firmowe- wjedzie wszędzie :P Kolejną zaletą może być jego bardzo niska awaryjność oraz niska cena części a także małe koszty eksploatacyjne i dosyć dobra wygoda jaką nam dają siedzenia i zawieszenie.



Na minus można zaliczyć: wysoką cenę zakupu jak na takie auto, niesamowicie nudny środek, który jest jak spotkanie rodzinne z wujkami których od dawna nie widzieliście... Niby wszystko jest ok, na początku są emocje ponieważ bardzo dawno się nie widzieliście, ale koniec końców nie macie o czym rozmawiać. To jest chyba główny problem Getta. O ile cenę zakupu można przeboleć, bo można ją negocjować, a auto odwdzięcza się bezawaryjnością, tak nuda zabija. Oczywiście można to odebrać jako dobrą cechę, bo nic nas nie rozprasza podczas gdy prowadzimy. Niemniej jednak deska rozdzielcza nie jest zachęcająca ani ciekawa.


Najczęstsze usterki:
-Tylne amortyzatory-Lubią skrzypieć albo nadmiernie się zużywać, oczywiście te fabryczne, bo zamienniki pozbywają się tego problemu.

-Niezbyt dobra szyba czołowa. Bardzo lubi się rysować w zimę, bardziej od innych. Nie wiadomo czemu, ale tak jest. Z drugiej strony wystarczy dbać, żeby nie używać wycieraczek, kiedy mamy lód na szybie, jednakże na to powinniśmy uważać w każdym aucie.

-Wypalające się podświetlenia zegarów i deski rozdzielczej.

Co do LPG, to mogę powiedzieć że Getzik bardzo dobrze znosi instalacje gazowe, ale tylko sekwencyjne. Wtedy nie ma problemów ze spadkiem mocy, a silnik pracuje tak samo na obu rodzajach paliwa, oraz przełącza się z benzyny na gaz po kilku sekundach od uruchomienia.


Mocną stroną Getza jest jego karoseria. Teoretycznie z blachy, ale faktycznie, jak Laguna, z plastiku. Tak więc problem rdzy jest zminimalizowany w znacznym stopniu. Kolejną zaletą jest fakt, iż mało kto kradnie Getzy, więc na pewno nie zmieni sam właściciela :D


Ciekawostką był silnik Getza przed liftingiem, który przeszedł we wrześniu 2005 roku . Owa jednostka napędowa to 1.5 CRDi o 3 cylindrach i 82 koniach mocy oraz 191 Nm. Wspomniałem o nim we wcześniejszym poście. Nazywa się go CRTD GSI lub CRDI, jak każdego innego diesla od Hyundaia. Podobno sprawowały się całkiem dobrze, tylko wycofano je po face liftingu, więc czy na prawdę były takie dobre? Silnikiem wysokoprężnym który zajął miejsce trzycylindrowca w gamie Hyundaia, był czterocylindrowy 1.5 CRDi o mocy aż 110 koni i 235 Nm!

Pomimo faktu, że według mnie wnętrze jest do bólu nudne, to i tak mogę polecić Getza jako auto do codziennej jazdy, i do oszczędzania naszych pieniędzy. Gusta są różne także komuś na pewno wnętrze Getza się spodoba. Według mnie cena zakupu jest zbyt duża jak za auto takich gabarytów. Należy pamiętać, że tak jak wspominałem wcześniej, Getz jest bezawaryjny oraz funkcjonalny.

Kolejnego posta postaram się opublikować za dwa dni. Polecam w tym czasie poczytać inne posty :D