środa, 11 stycznia 2017

Laguna

Laguna, Lagunka, Lagoś, nie wiem jak ją jeszcze nazwać. W każdym razie, podsumowanie Laguny..... Przez ostatnie 2 tygodnie zrobiłem nią ok 1000km. Silnik 1.9 dCi 130 koni, Laguna przedlift a nic się w niej nie zepsuło. Doinwestowana, fakt ale równie dobrze Alfa by to przetrwała, możliwe że Passat też. To jak i kiedy psuje się auto jest zupełnie losowe i nie można temu zapobiec ani przewidzieć. Dlatego też nie powinno się tak narzekać na to że coś się zepsuło. Wszystko się zużywa.


Co prawda większą szansę ma właśnie Laguna 2giej generacji, przedliftowa ale jeżeli samemu się w nią inwestuje swój czas, a pieniądze w dobre części, to awaryjność powinna znacznie zmaleć. Niestety albo i stety przez przydomek "królowej lawet" Laguny są bardzo tanie. 3cia generacja kosztuje ok 18 tysięcy złotych za średnio zadbany egzemplarz, a taki w dobrym stanie dostaniemy za ok 21-22 tys. zł. Moim zdaniem warto rozejrzeć się za Laguną jeżeli szukamy auta:
-Wygodnego i komfortowego
-Przestronnego
-Dobrze wyposażonego
Wadami są:
-Wyciszenie(moim zdaniem mogłoby być troszkę ciszej)
-Awaryjność, która wpływa na opinię "Januszy z paseratti"
Ale kogo interesuje zdanie innych? To Wy jeździcie tym autem a nie inni.


Nie wiem czy awaryjność nie powinna być jej zaletą. Ważną rzeczą w codziennej eksploatacji są naprawy. Teraz pomyślcie. Jeżeli tyle Lagun się psuło to 99% mechaników w Polsce je zna jak własną kieszeń, więc naprawią nam ją dobrze i na długo :D

środa, 4 stycznia 2017

Królowa lawet

Alfa? Passat? Audi? Fiat? Peugeot? 
Nie! To Laguna. Pewnie każdy od razu zgadł :D Prawda jest jednak inna. Nie odkryję Ameryki, jeżeli powiem że awaryjność zależy od poprzedniego właściciela i egzemplarza, ale nagonka na konkretny model jest raczej słaba...
Zacznijmy jednak od początku. Mamy rok 1993 i na rynek wychodzi Renault Laguna pierwszej generacji. Całkiem przyjemny samochód, mało wad, mało awaryjny, a wyposażeniem i komfortem jazdy zachwycał każdego. Ceny używanych egzemplarzy wynoszą od 1300zł do 7 tysięcy złotych.

Najmocniejszym wariantem był silnik benzynowy 3.0 V6 o mocy 194 koni, który został wprowadzony w 1995 roku. Z rozsądnych jednostek benzynowych, motor 1.8 120 koni zbiera dobre opinie, natomiast był produkowany przez dwa lata 1998-2000. Zdecydowanie Laguna 1 jest warta uwagi, ale niestety wiele z nich jeździ po wsiach, lub przewozi ziemniaki przez to że całkiem dobrze znosiła gaz.


Po świetnej Lagunie 1, projektanci Renówki pomyśleli sobie, że zrobią auto, które będzie miało jeszcze więcej gadżetów i będzie jeszcze wygodniejsze i jeszcze bezpieczniejsze. Tylko trochę im się zapomniało o awaryjności. W 2002 roku świat ujrzał Renault Lagunę drugiej generacji. Był to wspaniały samochód pod względem komfortu, pierwszy samochód z 5 gwiazdkami bezpieczeństwa, był wręcz nafaszerowany elektroniką. I to go zgubiło, ponieważ technologie nie były do końca znane i dopiero je testowano na klientach. Laguna potrafiła po wyjeździe od mechanika zgasnąć i już nie odpalić, ale chociaż nie trzeba było daleko pchać. Klimatronic potrafił się zepsuć w 30 stopniowym upale i dmuchać na nas gorącym powietrzem, fotele mogły nas wtedy dodatkowo dogrzewać :P Ropniaki 1.9 dCi  przekombinowano i potrafiły nieustannie się psuć. Łożyska zachowywały się często jak ser... Nie było przyjemnie. Na szczęście tą passę porażek zakończył face lifting Laguny w 2005 roku. Wtedy to auto zmieniło się diametralnie pod względem awaryjności. Dopiero od tego momentu Laguna 2 była autem nie odbiegającym od innych względem awaryjności. Ceny modeli przedliftowych są od 3 tysięcy do 7 tysięcy złotych, natomiast polifty zaczynają się od 6 tysięcy, na nawet 17 tysiącach kończąc.




W 2007 roku na świat przyszła Laguna 3 generacji, która była mniej awaryjna niż jej poprzedniczka, o wiele mniej. Do 2007 roku Laguna była kojarzona jako "królowa lawet" ale 3 generacja odrobiła lekcje. Awaryjność można ocenić na normalną dla każdego innego samochodu, za to wygoda... Jeżeli chodzi o wygodę w Lagunie 3 generacji to znowu wyprzedziła inne samochody z segmentu D. Przy takiej cenie wyjściowej można było zaznać ogromnego luksusu. Z zewnątrz jest dosyć niepozorna, ale modele produkowane od 2009 roku do 2011 mogły być wyposażone w 3.5 litrowe V6 generujące 240 koni mechanicznych, gdy ropniak tej samej pojemności generował tylko o 5 koni mniej podczas gdy spalanie w dCi jest o prawie 3 litry mniejsze na 100km. Do czego to doszło że mówię o spalaniu przy silniku, którego głównym celem jest dawanie przyjemności i frajdy z jazdy... Diesle 3.5 dCi były używane od 2008 do 2011 roku.  W 2011 roku Laguna przeszła facelift a od 2015 roku nasze oczy cieszy Renault Talisman, następca Laguny. Zmiana nazwy była koniecznością, ponieważ Laguna 3 generacji pomimo tego, że była świetnym autem za przystępną cenę. Ta przystępna cena wynosi od 17 tysięcy do mniej przystępnej-prawie 50 tysięcy złotych za używany egzemplarz.



Face lifting Renówek nazywa się "Phase"-tak sobie francuzi wymyślili i tego się trzymają.
Należy wspomnieć o silniku 2.0T. Jest to jednostka montowana w Renówkach od czasów Laguny 1 Phase 2, czyli od 1998 roku. W tych autach, ta rzędowa 4 generowała 140 koni i miała zmienną fazę rozrządu. Niestety pasek klinowy potrafił się wkręcać w rozrząd oraz wariator zmiennych faz rozrządu był dosyć awaryjny. Jednakże dobrze zadbany i regularnie serwisowany powinien służyć długo i dobrze.

niedziela, 1 stycznia 2017

Podsumowanie

Mercedes klasy A, pomimo tego że na początku nie brano go na poważnie, to do tej pory istnieje i ma się dobrze. Może to potwierdzić chociażby powstanie trzeciej generacji tego modelu. 

Warto zwrócić uwagę na modele A180 CDI z 2 litrowym dieslem, generującym 109 koni mechanicznych. Nie oferuje on imponujących osiągów, ale niewysilony silnik będzie dosyć trwały. Jeżeli chodzi o bezawaryjność, to z benzynowców warto zwrócić uwagę na A150,  8 zaworówkę, która jest w stanie dużo znieść. Mój ma przejechane dokładnie 262262km i do tej pory sprawuje się całkiem dobrze. Przez 4 lata jeżdżenia tym autem należało wymienić sprzęgło i sondę lambda, i pasek klinowy razem z rolkami. Jego dużym minusem jest rdza.... Drzwi, klapa bagażnika to są najczęściej atakowane miejsca.



Żeby się zbytnio nie rozpisywać.

30 na 42 posiadaczy lub byłych posiadaczy A klasy 2giej generacji kupiło by ponownie ten samochód. To już coś znaczy. 

Chwalili oni go za:

- Ergonomię
- Wentylację i ogrzewanie- Widoczność
Ganili go za:
- Wyciszenie- Koszty utrzymania- Stosunek jakość/cena
Kilka razy słyszałem zdanie, iż "jest to auto klasy premium w cenie klasy średniej". 
Czy się z tym zgadzam?
Raczej tak... Logo ma klasy premium, wnętrze jest wykonane z bardzo dobrej jakości materiałów. Plastiki po 11 latach bardzo sporadycznie się odzywają, system audio jest bardzo dobry, siedzenia są wygodne... Głównym minusem według mnie jest miliard małych rzeczy, które potrafią nagle się zepsuć, a po naprawie coś innego się rozsypuje. Wiem że to stare auto i ma prawo, ale nie kupimy już nowej 2ki. 
Ja pochwaliłbym moją A klasę za:-Ergonomię ponieważ w środku jest po prostu dużo miejsca, jak w sedanie. Dodatkowo umieszczenie manetki od świateł i kierunkowskazów razem z tą od wycieraczek w jednej jest bardzo przyjemne w codziennym użytkowaniu.-Wygodę-sprzęgło działa bardzo delikatnie, tak jak kierownica. Siedzenia są wygodne i dosyć dobrze trzymają. Jeżeli nic nie jest zepsute, to jedyne co słychać, i to delikatnie, to opony.-Niezawodność- Odpala zawsze, nieważne jak jest zimno. Kiedy się do niego wsiada, czuć że jeżeli coś się popsuje to i tak nas dowiezie do celu.
Jego wady to:
-Koszty części-Nie ma jakoś dużo wyposażenia, o które moglibyśmy go posądzić ponieważ jest Mercedesem. W modelach seryjnych trzeba było dopłacać za klimatyzację...-Zbyt duże spalanie-Tylko dla silnika 1.5 96 koni, ale w końcu opisuję tu moją A klasę, a nie np.A180
Czy ja bym go polecił?
Niewątpliwie tak. Pomimo tego że niemożliwie dużo i często na niego narzekam, i tak bym polecił. Często chcę je oddać na złom, żeby już nikogo nie wkur.... nie denerwował, ale gdy w niego wsiadam, przekręcam kluczyk w stacyjce, dzieje się magia. Wita mnie radosnym dźwiękiem silnika i zaprasza na przejażdżkę, dopiero wtedy można poczuć coś do tego auta. Jeżeli ktoś lubi dziwnie wyglądające auta, to nie tylko wewnątrz będzie się z niego cieszył. Ja odczuwam to tak: Im więcej nim jeżdżę, tym więcej mam ochotę nim jeździć. Tylko mógłby rzadziej chcieć odwiedzać stacje benzynowe.


Jako że jest to mój pierwszy post w nowym roku, chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom udanego roku.